czwartek, 15 marca 2012

Rozdział 2

Ann Sou Moore

Biegałam po domu w poszukiwaniu moich czarnych conversów.
Nigdzie nie mogłam ich znaleźć.. Przeszukałam cały dom, ale nigdzie ich nie było,
w końcu się wkurzyłam i poszłam do siebie.Gdy już znalazłam się u siebie,
z walizki wyciągnęłam ciuchy, które chciałam założyć na koncert.
Zabrałam wybrane przez siebie ubranie i poszłam do łazienki, która znajdowała się bardzo blisko,
bo w moim pokoju. Zamknęłam drzwi od łazienki na zamek, rozebrałam się z piżamy i wzięłam prysznic i umyłam włosy. Po wymyciu się, wyszłam z pod prysznica owinęłam się ręcznikiem i wysuszyłam włosy, umyłam twarz, zęby i zrobiłam lekki makijaż.
Po skończonych czynnościach ubrałam się w ubranie (zestaw ubrania) i spięłam włosy w koczka. Wyszłam z łazienki, chciałam już wychodzić z pokoju,
ale wparowała do niego moja mama w siódmym miesiącu ciąży...
-co tak latasz po całym domu?-spytała moja rodzicielka, która stała w drzwiach
-poszukiwałam swojego trampka-odpowiedziałam Jej, chowając telefon do kieszeni spodni.
-łatwiej byłoby Ci go znaleźć jak byś posprzątała w pokoju-powiedziała mama podchodząc do łóżka i zgarniając na bok moje ciuchy...
-no niby tak, ale za niedługo wychodzę i nie zdążę ogarnąć pokoju
-a gdzie to się wybierasz?-spytała patrząc z tą typową dla niej miną, a mianowicie uniesienie jednej brwi do góry.
-na koncert-odpowiedziałam i posłałam jej uśmiech, żeby się zgodziła
-nie pójdziesz na koncert dopóki nie posprzątasz-powiedziała stanowczym głosem wstając z łóżka na którym siedziała
-no ale mamo-powiedziałam, na co dostałam odpowiedź zza drzwi '' nie ma żadnego ale ''
Ygh.. Przecież nie było, aż takiego bałaganu... no dobra może trochę, ale to tylko przez to,
że wczoraj wróciliśmy z Polski i nie miałam kiedy posprzątać...
Żeby się wyrobić i zdążyć na koncert, zabrałam się do sprzątania.
Powyciągałam wszystkie ubrania z walizek na łóżko i zaczęłam składać bluzki, spodnie, spodenki, poukładałam je na półkach w szafie i zabrałam się za wieszanie bluz, sweterków i sukienek, których nienawidziłam... Gdy to już było zrobione, pozbierałam wszystkie buty, które stały koło drzwi, poukładałam je w specjalnej szafce między innymi były tam z cztery party platform, za którymi również nie przepadałam, jak za sukienkami, ale wiadomo, każda dziewczyna musi mieć jakieś obcasy w swojej garderobie, większość butów to były adidasy, trampki, które kochałam...
Gdy już wszystko z obuwia i ubrań było poukładane, wzięłam się za zawalone biurko różnymi bransoletkami, pierścionkami, łańcuszkami...
Chwyciłam dużą szkatułkę i wrzuciłam tam całą biżuterię jaka leżała na biurku.
Spojrzałam na zegar, który wisiał nad łóżkiem dochodziła osiemnasta...
Co osiemnasta?! Ale jak to dopiero była trzynasta, a tu już ta?!
To niemożliwe...
Za godzinę zacznie się koncert, a chciałam być wcześniej.
Szybko zbiegłam ze schodów na dół do salonu, gdzie znajdował się tata.
Poprosiłam Go, żeby mnie tam zawiózł. Po pięciu minutach czekał już z kluczykami i dokumentami do samochodu.
-pa mamo, nie wiem o której będę-uprzedziłam ją, żeby potem nie było...
Narzuciłam na siebie kurtkę i ubrałam trampki, które szukałam ponad pół godziny.
-pa, baw się dobrze-powiedziała wychylając się zza drzwi od kuchni.
Szybkim tempem wyszłam z tatą z domu i wsiedliśmy do samochodu. Udaliśmy się w kierunku gdzie miał odbyć się koncert. Po dwudziestu minutach byliśmy już na miejscu, pożegnałam się z ojcem i powiedziałam mu, że dam znać kiedy ma przyjechać po mnie. Wysiadłam z samochodu i udałam się na parking, gdzie było pełno piszczących fanek, czekających na zespół...
W jednej chwili ujrzałam pięciu chłopaków zmierzających w stronę barierek za którymi stały fanki.
Zaczęli robić sobie z nimi zdjęcia, dawali im autografy... Ja jednak chciałam się trzymać dalej, a nie w pierwszych rzędach.. Nie wiem czemu ale nie chciałam, żeby mnie zauważył... Nie wiem jak by zareagował na to, że tu jestem... Po prawie godzinie, pożegnali się i zaczęli zawracać w stronę wejścia do budynku... Hazza został w tyle i szedł powoli za Nimi. Nie wiem co mnie napadło ale zaczęłam mówić/krzyczeć :
''HARRY ! HARRY ! ZACZEKAJ !''
Szanse były małe, żeby mnie usłyszał więc tak jak Oni udałam się w stronę wejścia do budynku gdzie za kilkadziesiąt minut miał odbyć się koncert. Stanęłam na uboczu, gdzie było mało fanek...
Trzymałam się z dala od sceny, czekając na występ.

Harry Edward Milward Styles

Trwają próby do koncertu. Wszyscy chcemy, żeby wyszło jak najlepiej. Nie chcemy zawieść naszych fanów, którzy nas wspierają... Nie jestem pewien czy wszystko będzie tak jak chcemy. Nie wiem czy się uda. Nie mam pojęcia czy wszystko pójdzie zgodnie z planem. Nic nie wiem. Mam tylko nadzieję, że fani nasz zrozumieją, gdy coś nie wypali, bo to przecież nasz pierwszy w życiu koncert.
Jak już mówiłem trwają próby, wszystko idzie idealnie, zero tremy, zero zmartwień... Ale to tylko próba gorzej będzie gdy wyjdziemy na środek sceny... Wtedy dopadnie Nas chyba największa w życiu trema... Próby trwały godzinami. Teraz czas dla fanów, którzy czekają na Nas przed budynkiem, na autografy, zdjęcia. Wyszliśmy tyłem budynku na ogrodzony parking bramkami. Na zewnątrz było pełno ochrony, pełno fanek, które krzyczały, a raczej darły się :
''LOUIS, LOUIS WYJDŹ ZA MNIE !''
''HARRY ! KOCHAM CIĘ ! ''
''NIALL ! NIALL ! ODDAJ MI TWOJE WŁOSY ! ''
''LIAM POWIEDZ MOJE IMIĘ ! ''
''ZAYN ! ZAYN ! BĄDŹ MOIM CHŁOPAKIEM '' itp.
Byliśmy otoczeni przez bramki z każdej strony, żeby fanki nie wparowały i nas nie za przytulały, wycałowały na śmierć... Podeszliśmy jednocześnie od początku bramek, z pięcioma ochroniarzami przy boku. Zaczęliśmy rozdawać autografy, robić zdjęcia z fankami, ogółem mówiąc byłem/jestem bardzo zadowolony. Nie wiedziałem, nie spodziewałem się, że mamy tyle fanów, którzy chcą nas słuchać, którzy chcą słuchać naszej muzyki... Każdy chciał z nami porozmawiać, zamienić chociaż kilka słów, ale nie mogliśmy, z każdym. Zamieniliśmy kilka zdań tylko z kilkoma fankami, bo nie starczyło nam czasu. Zaczęli nas wołać, że mamy już kończyć i mamy iść się szykować.
Szedłem wolnym krokiem za chłopakami kiedy nagle usłyszałem wyróżniający się głos spośród pisków, który wołał :
''HARRY ! HARRY ! ZACZEKAJ !''

7 komentarzy:

  1. kocham to ! <3
    czekam na następny ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział bardzo mi się podoba i czekam na kolejny ! Dodaj szybko.. Proszę niech następny będzie dłuższy.. Ja mogłabym czytać twojego bloga bez przerwy ! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. lubię Twojego bloga ! ;)
    Szybko dodaj następny

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowny, z niecierpliwością czekam na następny :D

    OdpowiedzUsuń
  5. lubię to opowaidanie ;)
    Czekam na następny !

    OdpowiedzUsuń
  6. kocham to co piszesz ;)
    czekam na next'a

    OdpowiedzUsuń